Niechciane nawyki autodestrukcyjne. Co oznaczają i co można z nimi zrobić?

Odpowiedź na to pytanie zależy od konkretnej osoby i jej doświadczeń życiowych. Podobnie jak motywacje i zachowania, niechciane nawyki autodestrukcyjne są zdeterminowane wieloma czynnikami, a za każdym zachowaniem czy motywacją kryje się wiele przyczyn. Chociaż doświadczenie życiowe każdej osoby jest jedyne w swoim rodzaju, to można określić wydarzenia, poprzedzające wykształcenie się destrukcyjnych nawyków (zachowań obsesyjno-kompulsywnych, np. promiskuityzm seksualny, uzależnienie od pornografii, masturbacji, uzależnienie od alkoholu, tytoniu, narkotyków, hazardu, anoreksja itp).

 

Kluczową kwestią jest odkrycie tego, co przyczyniło się do powstania nałogu i co go podtrzymuje. Ciało i umysł pamiętają, co łagodzi ból egzystencjalny, pociesza i poprawia samopoczucie. Gdy nawyk, przymus lub uzależnienie od konkretnej przyjemności lub uczucia zadowolenia utrwala się, zaczyna żyć własnym życiem. Nierzadko wykształcają się u takiej osoby kolejne nawyki lub uzależnienia.

I. Skąd biorą się pożądania, zanim nabiorą cech obsesyjno-kompulsywnych?

Pożądania mają korzenie fizjologiczne, hormonalne, a w naszej kulturze stymulacja pożądań jest nie do uniknięcia. Występują bowiem na każdym kroku: w mediach, reklamach itp. Dojrzałość psychiczna obejmuje samokontrolę i panowanie nad pożądaniami, co służy dobru osobistemu, a także dobru społecznemu i rodzinnemu.

Osoby, odczuwające niechciane nawyki autodestrukcyjne, mogły doświadczyć następujących problemów w dzieciństwie i okresie dojrzewania:

A. Niezaspokojone potrzeby (brak lub nadmiar) uwagi, miłości i afirmacji, zwłaszcza ze strony rodzica własnej lub odmiennej płci.
B. Nierozwiązane problemy zaniedbania lub/i wykorzystania emocjonalnego, fizycznego, seksualnego, które miały miejsce w rzeczywistości (doświadczone osobiście lub widziane) lub były tak przeżywane przez daną osobę.
C. Negatywne doświadczenia z rówieśnikami własnej lub przeciwnej płci, co może prowadzić do nieświadomego wycofywania się, by nie być narażonym na bolesne doświadczenia z osobami tej samej lub przeciwnej płci.
D. Wrodzone cechy temperamentalne, które predysponują do niepokoju lub depresji, co może powodować większą podatność do rozwoju niechcianych nawyków autodestrukcyjnych
E.  Wyuczone lub uwarunkowane zachowania, które regularnie dostarczają pocieszenia lub obniżają dyskomfort. To, co rozpoczęło się przypadkowo lub ze zwykłej ciekawości, może stać się niechcianym, przytłaczającym nawykiem.

II. Co mogą oznaczać pożądania, kiedy nabiorą cech obsesyjno-kompulsywnych?

Gdy pożądania (np. seksualne) są zaspokajane, dzięki powiązaniu fantazji seksualnych, pornografii i masturbacji, ciało to zapamiętuje. Gdy zachowanie się powtarza, wykształca się nawyk. Każde zachowanie często powtarzane zakorzenia się neurologicznie (jest to tzw. Imprinting, czyli wdrukowanie), dzięki temu np. uczymy się pływać lub jeździć na rowerze. Z czasem nawyk może przekształcić się w zachowania obsesyjno-kompulsywne, a nawet nałóg, czyli uzależnienie. Ma to określone konsekwencje psychologiczne i relacyjne.

Dopóki dana osoba nie przepracuje pierwotnych zranień, dopóki nie zaspokoi niezaspokojonych potrzeb, jej psychobiologia, emocje i inne czynniki wewnętrzne i zewnętrzne będą służyć utrzymaniu i wzmocnieniu niechcianych nawyków autodestrukcyjnych.

Osobom, uczestniczącym w programie 12 Kroków doradza się, by unikały bycia: głodnym, złym, samotnym lub zmęczonym (HALT – Hungry, Angry, Lonely, Tired). Z mojego doświadczenia terapeutycznego wynika, że istnieje więcej stanów sprzyjających wzmacnianiu niechcianych nawyków autodestrukcyjnych. Są to: niepokój (lęk), smutek, ból, przejmowanie się, depresja, załamanie.

Osoba doświadczająca tych stanów emocjonalnych może czuć się wewnętrznie i społecznie odrzucona, ośmieszona i poniżona, i uwikłana na zawsze w kompulsywne zachowania. Poczucie bycia złapanym w pułapkę, odczuwany brak wolności, bezsilność, mogą jeszcze pogorszyć sytuację.

Ludzie, zaspokajający kompulsywne pożądania seksualne, mogą mieć nie tylko niezaspokojone potrzeby z przeszłości i zranienia do przepracowania, lecz także utrwalone korzystanie z gratyfikacji seksualnej do zaspokajania bieżących potrzeb pozaseksualnych i radzenia sobie z aktualnymi problemami emocjonalnymi. Dlatego sformułowałem listę pytań, które warto sobie zadać:

Czynniki zagrażające, czyli ASPHALTED

Anxious? Sad? Pained? Hungry? Angry? Lonely? Tired? Elated? Discouraged/Depressed?

Lęk/niepokój? Smutek? Zranienie? Głód? Złość/gniew? Samotność? Zmęczenie?
Podniecenie? Załamanie/depresja?

Czy jestem zaniepokojony i zestresowany?
Na ile dobrze radzę sobie ze stresem w życiu w tej chwili?
Jak często ćwiczę, modlę się, medytuję itp.?
W jakim stopniu angażuję się w nic nie dające zachowania, takie jak zażywanie narkotyków lub innych substancji psychoaktywnych itp., by poradzić sobie z lękiem lub niepokojem?

Smutny?
Na ile poradziłem sobie z zaniedbaniami czy wykorzystaniem, którego doświadczyłem w przeszłości?
Na ile poradziłem sobie (przeżyłem prawdziwą żałobę) z niedawnymi stratami (np. czyjaś śmierć, zerwanie relacji itp.)?
W jakim stopniu obecny smutek nakłada się na pozostałości nieprzepracowanego żalu?

Zraniony?
Na ile przepracowałem czy w inny sposób uzdrowiłem doświadczenie zaniedbania, wykorzystania w przeszłości (dotyczy to także molestowania seksualnego)?
Czy nie trwam obecnie w związku, który mnie rani?
Czy i na ile doznaję fałszywego poczucia winy lub wstydu? (prawdziwe poczucie winy jest sygnałem, że doświadczamy autentycznej potrzeby zmiany).
W jakim stopniu intensywność bólu związanego z aktualnymi wydarzeniami w życiu jest wynikiem zalegającego bólu, powstałego w przeszłości?
Jeżeli nie uzdrowiłem i nie poradziłem sobie z przeszłym bólem i aktualnymi nieskutecznymi zachowaniami, co powstrzymuje mnie przed szukaniem profesjonalnej pomocy? Czego potrzebuję, by rozpocząć lub na nowo zwrócić się o taką pomoc lub potraktować ją bardziej poważnie?

Głodny?
Czy jadam regularnie pokarmy, które są pożywne i zdrowe, czy unikam niezdrowych napojów i pożywienia (także pod względem psychologicznym niezdrowych)?
Czy dostarczam sobie pokarmu duchowego – modlitwy, zarówno osobistej jak i wspólnej, czytań duchowych itp?
Czy nawiązuję i utrzymuję zdrowe relacje społeczne (o różnym stopniu bliskości) z kobietami i mężczyznami?

Zły?
Na ile jestem świadom odczuwanej złości, gdy ją odczuwam?
Na ile moja złość narasta na nierozwiązanej złości, której źródłem są zaniedbania, przemoc lub wykorzystanie w przeszłości?
W jakim stopni potrafię być asertywny i wyrażać swą złość i swoje potrzeby, uczucia i opinie?
Na ile poradziłem sobie (przebaczyłem lub w inny sposób rozwiązałem) z problemem związanym z moją daleką lub bliską przeszłością?
W jakim stopniu starałem się pojednać z osobami, którym szczerze starałem się przebaczyć?

Uwaga! Przebaczenie w sensie psychologicznym jest procesem, często trudnym i długotrwałym, który może – ale czasem nie powinien – kończyć się pojednaniem. Prawdziwe pojednanie wymaga, by wszystkie strony były godne zaufania, by osoba skrzywdzona potrafiła zaufać osobie, której wybacza lub którą o wybaczenie prosi.

Samotny?
Na ile zaspokajam potrzebę relacji (związków) o różnym stopniu głębokości, zarówno z mężczyznami, jak i kobietami?
Czy nie ograniczam się do poszukiwania i postanowienia wejścia w relację wyłącznie z ideałem? (patrz: “Podniecony”)
Czy jestem zazdrosny o rzeczywiste lub wyobrażone cechy innej osoby?
Czy uczestniczę w grupie wsparcia, która daje poczucie wspólnoty i odpowiedzialności?
Czy zapisuję uczucia i myśli, których nie mam okazji lub siły dzielić z innymi ludźmi?
W jakim zakresie służę ludziom pomocą w sposób formalny lub nieformalny?

Zmęczony?
Czy mam wystarczająco dużo snu?
Czy odrzucam mniej istotne zadania i potrafię się odprężyć, wypocząć po przewidzianych lub nieprzewidzianych okresach dodatkowego wysiłku, stresu, zmian w życiu?
W jakim stopniu uzyskuję profesjonalną pomoc w radzeniu sobie z chronicznym zmęczeniem?

Podniecony?
Czy reaguję z przesadnym optymizmem i oczekiwaniami na osobisty sukces, osiągnięcie, zwłaszcza związane z pokonywaniem niechcianych autodestrukcyjnych nawyków?
Czy nie podniecam się za bardzo poczuciem, że oto znalazłem „idealnego” partnera, związek, wspólnotę, kościół, pracę, cokolwiek?
Jak często zdarza mi się nie dostrzegać naturalnych słabości, niedoskonałości swoich lub innych ludzi, z którymi mam nadzieję wejść w bliższe relacje?
Czy mam tendencję do oczekiwania natychmiastowego poczucia intymności w relacji, która wydaje się (i niewątpliwie jest) „zbyt dobra, by była prawdziwa”? (Często są to relacje współuzależnienia).

Załamany?
Czy reaguję z nadmiernym pesymizmem lub zniechęceniem na swój błąd lub słabość, zwłaszcza związaną ze zmaganiem się z autodestrukcyjnymi nawykami?
Czy jestem zazdrosny o cudze prawdziwe lub wyobrażone cechy? Czy staram się dostrzegać i być wdzięcznym za moje własne zalety i talenty?
Czy zdarza mi się demonizować kogoś, kogo wcześniej idealizowałem, a kto okazał się niedoskonały lub porzucił mnie?
Na ile oceniam swoje życie jako beznadziejne, bezwartościowe, bezużyteczne?
Czy rozczulam się nad sobą? Ile czasu spędzam na zastanawianiu się „co by było, gdyby” i innych nadmiernie negatywnych, nierealistycznych, katastroficznych rozmyślaniach?
Czy piję alkohol, zażywam narkotyki lub inne substancje psychoaktywne lub wykazuję inne przymusowe zachowania, za pomocą których próbuję poradzić sobie z depresją, smutkiem, złością itp?

Ci, którzy kiedyś czuli się zniewoleni autodestrukcyjnymi nawykami, a teraz doświadczają spokoju ducha, radości i wolności od zachowań kompulsywnych, mogą czasami doświadczać silnego pragnienia “uruchomienia się”, czyli wejścia w zachowania uzależnieniowe. Tym, którzy często tego doświadczają, może pomóc pytanie: „Co takiego się wydarzyło, że stałem się niespokojny, smutny itp? Jakie moje potrzeby muszą zostać zaspokojone, jakie uczucia wyrażone, rozwiązane, jakie zewnętrzne stresory wyeliminowane, abym radził sobie lepiej?”
Gdy człowiek czuje się np. samotny, użala się nad sobą lub stosuje zachowania pasywno-agresywne, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że na nowo pojawią się nawyki autodestrukcyjne.
   
III. Równowaga psychosomatyczna

Ludzie są istotami psychosomatycznymi. Interakcje między duchem, umysłem, „sercem” i ciałem mają wpływ na to, jak się czujemy i jak nasze emocje i odczucia wpływają na zachowanie. Na doświadczanie niechcianych nawyków autodestrukcyjnych wpływają trzy dodatkowe kategorie: ciało (soma), umysł (psyche) i duchowość (pneuma).

Ciało
Czy dbam o zdrowie (patrz pytania o poziom stresu, głód, zmęczenie)?
Czy rozważnie (umiarkowanie) jem, ćwiczę, korzystam z substancji zmieniające nastrój (kofeina, alkohol)?
Na ile stosuję się do zaleceń lekarskich, dotyczących zażywania leków i terapii (także terapii problemów emocjonalnych)?
Jak wysoki mam poziom testosteronu i innych hormonów? (zasadniczo im wyższy, tym bardziej predysponowany jestem do podniecenia seksualnego)

Umysł
Na ile jestem realistycznie nastawiony do siebie samego, innych i Boga?
Czy pogrążam się w rozmyślaniach tylko potęgujących problem?
Czy korzystam z pornografii lub innych audiowizualnych reprezentacji zachowań seksualnych?
Czy angażuję się w fantazje seksualne (zarówno kończące się zaspokojeniem seksualnym, jak i nie)?
Ile czasu poświęcam na kontemplowanie prawdziwego piękna obecnego w naturze, literaturze, sztuce, czytaniach duchowych?

Duchowość
Czy regularnie się modlę, także własnymi słowami, mówiąc Bogu co naprawdę czuję, myślę, pragnę (modlitwa psalmami jest dobrym początkiem osobistej modlitwy).
Jak często i w jaki sposób modlę się wraz z innymi, we wspólnocie?
Jak często czytam Pismo Święte i inne teksty duchowe, aby wzrastać w życiu duchowym?
Jak często i w jaki sposób dzielę się moimi zmaganiami z innymi, w tym z kierownikiem duchowym, grupą wsparcia, uczestnikami rekolekcji?
Czy potrafię zaakceptować to, że nie jestem w stanie nic zrobić bez Boga, a On nie zrobi nic bez mojej zgody, współpracy, nawet jeśli jestem w tym ambiwalentny czy niespójny?
Jeśli jestem katolikiem, jak często korzystam z sakramentów spowiedzi i Eucharystii? Czy uczestniczę w adoracji Najświętszego Sakramentu? Czy korzystam z pomocy Świętej Rodziny i świętych?

IV Podsumowanie

W tytule tej refleksji pytam, skąd biorą się niechciane nawyki autodestrukcyjne, a kończę odpowiedzią, co można z nimi zrobić. Przedstawiona lista przypomina nieco rachunek sumienia, ale pokazuje też, jak zrozumieć znaczenie tych zachowań i jak je zredukować. Szczere odpowiedzi na pytania szczegółowe dadzą odpowiedź na pytanie główne: co można zrobić z tym problemem. Zachęcam każdego, kogo problem dotyczy, by zadawał sobie te pytania. Prowadzi to do zrozumienia, że pokonanie seksualnych lub innych autodestrukcyjnych nawyków jest możliwe przy spełnieniu dwóch założeń:

po pierwsze, potrzebne jest codzienne zaangażowanie w pracę nad abstynencją. Osoba uwikłana w nawyk/przymus/uzależnienie od jednego lub więcej zachowań destrukcyjnych niewątpliwie doświadczy ambiwalencji, czyli zmiennych odczuć dotyczących ich zaprzestania. Niektóre osoby będą potrzebowały modlitwy, by „chciało im się chcieć” wytrwać w dążeniu do abstynencji. Do tego może być niezbędna grupa wsparcia osób podobnie myślących.

po drugie, konieczny jest uporządkowany wysiłek, by odkryć, przepracować i zaspokoić potrzeby, kryjące się pod określeniami ASPHALTED. W ciele i pamięci emocjonalnej zakodowane są przyjemność, pocieszenie, łagodzenie poziomu bólu wynikające z nawykowych zachowań. Szczere próby abstynencji uaktywnią potrzeby, leżące u podstaw destrukcyjnych zachowań, które trzeba odczuć, zauważyć i przepracować. Potrzebne jest wypracowanie alternatywnych, zdrowych sposobów zaspokajania tych potrzeb.

Celem nie jest wypracowanie „trzeźwości” (tak, jak jest ona rozumiana w programie 12 kroków), a wewnętrznej czystości – pokoju serca, radości przeżywania seksualności w dojrzały sposób, z pomocą Boga i bliźnich, podzielających nasze cele.

Philip M. Sutton, Ph.D.

Warto zobaczyć

 

Kontakt

FEZiP
ul. Konarskiego 6/4
61-114 Poznań

Fundacja w internecie

ShareThis Copy and Paste