A jednak zmiana orientacji homoseksualnej jest możliwa!


W dzienniku Polska Głos Wielkopolski  w dn.7.10.2011 ukazał się wywiad z psychologiem i seksuologiem  Jarosławem Skupińskim , pt.” Terapia dająca fałszywą nadzieję”,  krytyczny wobec terapii reparatywnej i dr J.Nicolosiego.

 

W  Poznaniu kilka tygodni temu odbyła się konferencja naukowa  na której przedstawił on najnowsze osiągnięcia  psychoterapii. Konferencja dotyczyła "zaleceń praktyki klinicznej w leczeniu niechcianych skłonności i zachowań homoseksualnych" na przykładzie terapii reparatywnej.
Uczestniczyło w niej ok. 200 specjalistów z Polski i sąsiednich krajów, a na zakończenie konferencji podziękowano wykładowcy długimi brawami i owacją. Nikt nie miał tego typu wątpliwości jak pan J. Skupiński.

Dlatego też w odpowiedzi na jego zarzuty chcielibyśmy poinformować:


1) cyt: "Nicolosi nie przedstawia metodologii swoich badań oraz sposobu w jaki diagnozuje swych pacjentów".
W Polsce ukazały się do tej pory dwie książki dr Nicolosiego: "Terapia reparatywna męskiego homoseksualizmu, nowe podejście kliniczne" (Fundacja im. Mikołaja Reja, 2009) oraz "Wstyd i utrata przywiązania, praktyczne zastosowanie terapii reparatywnej" (Wydawnictwo Mateusza 2011) sporą część obu podręczników zawiera omówienie badań oraz sposobu diagnozy. Zainteresowanych odsyłamy też do strony internetowej www.nicolosi.pl  

2) cyt: "Po pierwsze nie wiemy, co się dzieje z nimi po roku, po dziesięciu latach...nie ma wyników badań które pokazywałyby że mieliśmy do czynienia rzeczywiście z osobami homoseksualnymi..."  
Jedno z bardziej rygorystycznych metodologicznie badań longitudinalnych (czyli badających trwałość efektów terapii po  latach od jej ukończenia) ukazało się w tym roku: S.L. Jones, M.A. Yarhouse, (2011) "A longitudinal study of attempted religiously-mediated sexual orientation change." The Journal of Sex and Marital Therapy 37, s. 404-427

3) "Nicolosi (…) obiecuje, że jeśli rozwiąże się na gruncie terapii konflikt z ojcem, to przestanie być homoseksualistą" – Po pierwsze jest to niedopuszczalne uproszczenie. Istnieje wiele czynników wpływających na rozwój homoseksualizmu, a diagnoza ich unikatowej kombinacji stanowi podstawę indywidualnej terapii. Inna sprawa, że deficyt męskiej  tożsamości (do którego powstania przyczynia się zaburzona relacja z ojcem) jest jednym z najczęściej występujących doświadczeń pacjentów Nicolosiego. Należy przy tym podkreślić, że  pacjenci Nicolosiego to z zasady osoby o homoseksualizmie egodystonicznym (uznające swe skłonności i zachowania seksualne za sprzeczne ze swą tożsamością i z tego powodu szukające terapii), co oznacza, że homoseksualizm u osób nie poszukujących terapii może rozwijać się w odmienny sposób.

4) Trudno też zarzucać Nicolosiemu wybieranie pasujących kawałków różnych teorii psychologicznych a ignorowanie jej reszty. To samo można by powiedzieć o każdym dowolnym psychologu korzystającym z dorobku swych poprzedników – zaczynając od Anny Freud a na Zbigniewie Lwie Starowiczu skończywszy.

5) Co do zarzutu pomijania aspektu biologicznego. Owszem w psychoterapii mało mówi się o seksie. A jednak wynikiem terapii jest redukcja pożądania homoerotycznego (zresztą jest to głównym zarzutem działaczy gejowskich wobec Nicolosiego – że "po jego terapii seks homoerotyczny nie daje już tak intensywnej przyjemności"), a rozwój pożądania heteroseksualnego. Wynika to z faktu, że homoseksualizm jest przez Nicolosiego spostrzegany jako  popęd reparatywny, a więc mechanizm obronny. Rozwiązanie problemów psychologicznych leżących u podstaw powoduje osłabienie działania mechanizmu obronnego. Koncentrowanie się na zachowaniach seksualnych i próby pracy na poziomie behawioralnym są jedną z przyczyn niepowodzenia zmiany orientacji seksualnej w gabinetach seksuologów.

6) cyt: "Na podstawie mojej wiedzy naukowej zmiana orientacji jest niemożliwa".
Badania pokazują, ze znaczący procent mężczyzn (46% w jednym badaniu i ponad połowa w drugim) angażuje się w seks homoerotyczny wyłącznie do 15 roku życia i nigdy później: R.E. Fay, i in.. “Prevalence and Patterns of Same-Gender Sexual Contact among Men" (1989), Science, New Series,  243/ 4889, s. 341-42.;  J. H. Gagnon,  W. Simon "Sexual conduct: The social sources of human sexuality" (Chicago: Aldine, 1993), s. 131-32.
Istnieją badania pokazujące realność zmiany orientacji seksualnej w wyniku terapii, dla przykładu:
S. L. Jones; M. A Yarhouse, "Homosexuality: The use of scientific research in the church’s moral debate" Downer’s Grove, Ill.: InterVarsity Press, 2000;  J. Nicolosi, A. D. Byrd, R. W. Potts (2000) “Retrospective self-reports of changes in homosexual orientation: A consumer survey of conversion therapy clients,” Psychological Reports 86/3c, s. 1071-1088;  R. L. Spitzer, M.D., (2003) “Can Some Gay Men and Lesbians Change Their Sexual Orientation?” Archives of Sexual Behavior 32/5  oraz wspomniane już wcześniej badanie S. Jones, M. A Yarhouse (2011).
Istnieją także liczne badania dokumentujące  spontaniczną zmianę orientacji seksualnej (bez interwencji terapeutycznej) – zwłaszcza wśród kobiet. Niektóre z nich są cytowane w najnowszym kompendium "Seksualność człowieka" red. J. Bancroft, red. wydania polskiego Z.L. Starowicz, E. Robacha, (Elsevier Urban & Partners 2011)  s. 276-277.

Mamy nadzieję, że te skrócone wyjaśnienia oraz możliwość zweryfikowania ich w artykułach źródłowych przybliżą czytelnikom  możliwości terapii reparatywnej  i sprostują nieprawdziwe, obiegowe opinie na temat leczenia homoseksualizmu. Są one  rozpowszechnione także w niektórych środowiskach psychologów zajmujących się tymi sprawami zawodowo, a wynikają  głownie z nieznajomości aktualnej wiedzy naukowej.

Bogna Białecka – psycholog, prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii

 

Treść wywiadu z panem Skupinskim:

"Terapia dająca fałszywą nadzieję" Rozmowa z psychologiem Jarosławem Skupinskim.

Co Pan zarzuca terapii reparatywnej?
Podstawowe pytanie, jakie należałoby zadać, to w jaki sposób pacjent został zdiagnozowany. Nicolosi nie przedstawia metodologii swoich badań oraz sposobu, w jaki diagnozuje swoich pacjentów. Z tego powodu nie wiemy, czy jego pacjenci są homoseksualni? Jego teoria jest przy tym ideologiczna, dogmatyczna i zawiera wiele błędów logicznych.

Nicolosi twierdzi jednak, że po stosowaniu jego terapii jedna trzecia pacjentów uznaje, iż zmieniła orientację seksualną.
Przede wszystkim nie wiemy, co dzieje się z nimi po roku, po dziesięciu latach, jakie mają życie seksualne, czy są szczęśliwi. Nie ma wyników badań, które pokazywałyby, że mieliśmy do czynienia rzeczywiście z osobami homoseksualnymi, a nie osobami np. biseksualnymi, które oczywiście później mogły założyć rodziny i mieć dzieci.

Dlaczego utrzymuje Pan, że jego teoria nie ma znamion nauki, jest pseudonaukowa?
Z tego co czytałem na kilku portalach, Nicolosi buduje swoją teorię na podstawie kilku innych z kręgu psychodynamiki. Czerpie bardzo dużo z Freuda, z Mahler, próbuje czerpać z koncepcji Kernberga. Z każdej teorii wybiera to, co mu odpowiada. Tak nie uprawia się nauki. Każda z teorii psychodynamicznych jest dobra i skuteczna tylko wtedy, kiedy się ją stosuje jako całość.. Twierdzi również, że to zaburzona relacja z ojcem jest przyczyną homoseksualizmu i obiecuje, że jeśli rozwiąże się na gruncie terapii konflikt z ojcem, to przestanie się być homoseksualistą. Jednak, kiedy przyjrzymy się bliżej metodom terapii, można się domyśleć, że według autora homoseksualizm to wyłącznie zachowania seksualne, a to już behawioryzm. W nauce nie może być tak, że hipotezy stawia się na gruncie jednej teorii, a praktykę na zupełnie innej. Wtedy mamy do czynienia z pseudonauką.

Mówił Pan o błędach logicznych jego teorii.
Nicolosi uważa, że homoseksualizm jest zaburzeniem na gruncie tożsamości, powstałym we wczesnych fazach rozwoju psychoseksualnego człowieka. Przecenia przy tym bardzo tzw. konflikt edypalny, czyli zaburzenia relacji z ojcem. To typowe pojęcia koncepcji psychodynamicznej, i na tym próbuje opierać terapię. Pomija zupełnie przy tym kwestie pożądania seksualnego, w którym uczestniczą emocje, ale także układy biologiczne: nerwowy, mięśniowy itd. Całkowicie pomija aspekt biologiczny i aspekt hedonistyczny.

Błędy metodologiczne to jedno, ale zarzut, że stosowanie tej terapii prowadzi do samobójstw - bo i takie wysuwa się pod jej adresem - jest bardzo poważny.
Sama teoria powstawania homoseksualizmu to tylko konstrukt teoretyczny. Nadużyciem jest jednak wyprowadzanie z niej metod terapeutycznych bez potwierdzających badań naukowych. Nieetyczne jest proponowanie terapii dającej fałszywą nadzieję. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy młody chłopak mówi rodzicom, że jest homoseksualistą. Rodzice natychmiast ciągną go do terapeuty, bo słyszeli, że to jest "uleczalne". Presja rodziny jest tak duża, że chociaż dzieciak sam nie miał z tym problemu, teraz popada w depresję, bo nie spełnia oczekiwań rodziców, a "leczenie" nie daje spodziewanego przez nich efektu. Dla takich osób zamierzam otworzyć grupę wsparcia dla mężczyzn homo- i biseksualnych.

Co Pan powie o ludziach, którzy twierdzą, że dzięki terapii zmienili orientację?
Na podstawie mojej wiedzy naukowej zmiana orientacji jest niemożliwa i to zawsze przekazuję w swoim gabinecie. Część pacjentów Nicolosiego mogła zablokować zachowania homoseksualne i zmusić się do zachowań heteroseksualnych decydując się na związki heteroseksualne, inni chcą żyć w celibacie. Ale to wciąż nie jest zmiana orientacji…

Karolina Koziolek